Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2018

Pamiętacie jak kiedyś...?

Lubię sobie powspominać. O wszystkim o moim dzieciństwie, wakacjach, szkole, o poznaniu z mężem, o ślubie, weselu, ciąży, o tym jak moje dzieci były "takie" malutkie. Każde z tych wspomnień na swój sposób mnie wzrusza, cieszy, rozczula, zadziwia. Szczególnie jednak lubię sobie powspominać z mężem czasy naszego dzieciństwa i porównywać je do tego co mają nasze dzieci. ;) Może nie są to czasy PRL gdzie wszystko było na "kartki", ale też większość produktów i rzeczy nie była tak powszechna i ogólnodostępna jak teraz. Pamiętam, że słodycze i pomarańcze w hurtowych ilościach były tylko na specjalne okazje - na urodziny, święta. Pamiętam też, że nie było pampersów. Ale za to była woda sodowa z syfonu! Tak nieziemsko smaczna. Pamiętam dresy, śmieszne papucie i sukienki z białym dopinanym kołnierzykiem. I pamiętam jak mama kręciła mi włosy na papiloty przed "choinką" w przedszkolu. ;) Potem troszkę się zmieniło. Słodycze były częściej  (gumy-donaldówy, g...

GMO? Bez GMO?! A mozzarella nie tylko z pomidorem?!

Obecnie świat, w którym żyjemy obfituje w nowości, o których kilkanaście, no może kilkadziesiąt lat temu nasi rodzice, dziadkowie tylko słyszeli albo marzyli. To była dla nich taka PRZYSZŁOŚĆ - samochody na prąd, dotykowe telefony,  kuchnia molekularna, modyfikacje genetyczne żywności, itd. Dużo by tego wymieniać. Teraz my mamy swoją PRZYSZŁOŚĆ. ;) Jako żywieniowiec i tester żywności chciałabym zatrzymać się na chwilę na GMO. Co to w ogóle jest to GMO? Samo rozwinięcie skrótu, bez głębszego wnikania w temat, brzmi strasznie - organizmy modyfikowane genetycznie. Mi jak pierwszy raz usłyszałam tą nazwę przed oczami stanął szczur z uchem na grzbiecie stojący koło gigantycznej niebieskiej kukurydzy. :D Więc zatopmy się w temat. Dyrektywa 2001/18/WE1 , definiuje GMO, jako „organizm, inny niż organizm człowieka, w którym materiał genetyczny został zmieniony z wykorzystaniem technik inżynierii genetycznej w sposób nie zachodzący w warunkach naturalnych, na skutek krzyżowania i/l...

Zdrowo, bo owocowo.

Mówi się, że powinno się spożywać 5 porcji warzyw i owoców. Można je jeść lub wypić. Mówi się, że każda matka chce dla dziecka jak najlepiej. Ja też.  Dlatego dbam o to, aby moje dzieci dostawały to co najlepsze. W różnej formie. Także soczki. Mogę je produkować sama, ale mogę też sięgnąć po gotowe soczki.  :) Ale z tymi gotowymi to jest tak, że większość (naprawdę WIĘKSZOŚĆ) zawiera nasz "ulubiony"  syrop glukozowo-fruktozowy bądź cukier.   Co to jest ten syrop glukozowo-fruktozowy? Jak wiadomo smak słodki nadają produktom najczęściej cukry, wśród których najbardziej znana jest sacharoza, która w naszym kraju otrzymywana jest z buraków cukrowych. Cukier na początku uważany za wartościowy produkt nie wskazany osobom cierpiącym na cukrzycę po pewnym czasie zyskał miano "białej śmierci", "białego zabójcy".  Dlatego postanowiono poszukać dla niego zamienników.  I tak swoją sławę zyskał syrop fruktozowo-glukozowy. Otrzymuje si...

Na bakier z czasem

Tak się zastanawiam... Jak bym miała różdźkę i mogła na chwilę zwolnić to stając na ulicy zobaczyłabym tylko smugi światła. Te smugi to ludzie - wiecznie spieszący się do pracy, do szkoły, do urzędu... z pracy, ze szkoły, z urzędu. Wiecznie zabiegani, mający na bakier z czasem. Czas pędzi jak rakieta. Coraz mniej mamy go na gotowanie, na spędzanie czasu z rodziną, na hobby, na przyjemności. Często kończy się tak, że jemy na mieście, zamawiamy gotowe obiady, żeby chociaż chwilę pobawić się z dziećmi. Przecież to najważniejsze, prawda? ;)   Ja uwielbiam weekendy. Bo wtedy wszyscy jesteśmy w dom i możemy cieszyć się sobą do woli. Wtedy jest czas na wspólne gry, przytulaski, całuski i po prostu rozmowy. Dlatego staram się, żeby inne czynności nie zabierały mi czasu. W weekend nie sprzątam jak zwykle, tylko wszyscy ogarniamy każdy po sobie. Staram się zrobić zupę na dwa dni i szybkie drugie danie. Zapytacie szybkie drugie danie? To nie brzmi zdrowo.  Niekonie...

Coś, z czego nie zrezygnuje już nigdy.

Każdy miał w swoim życiu historię, którą niechętnie dzieli się z innymi i niechętnie o tym opowiada. Ja też mam. Nazwałam ją "Czasem kluska" ;) I ta historia trochę wpłynęła na moje życie teraz.  "Kluskiem" byłam od podstawówki, odkąd zaczęłam brać leki na alergie (nie mówiąc o tym, że zjeść też lubiłam i lubię do teraz) . Ale jak "bierzesz" to kilogramy przychodzą szybciej. A samoocena niestety spada. Szczególnie u dziecka, którego kolegów i koleżanki nie obchodzi, że jesteś "kluskiem", bo się leczysz. Po prostu jesteś "kluskiem" i już. No i "kluski" są brzydkie. Z reguły. Jak jeszcze na początku mi to nie przeszkadzało, to potem zaczęło boleć. Bo szczupłe koleżanki lepiej wyglądały we wszystkim. Bo dostawały kartki od kolegów na Walentynki. Bo tańczyły wolniaki na szkolnych zabawach. Co z tego, że z Tobą wszyscy rozmawiają ( szczególnie dlatego, że po prostu coś tam umiesz i zawsze dasz odpisać pracę domową) ? Li...