Przejdź do głównej zawartości

Na bakier z czasem

Tak się zastanawiam...

Jak bym miała różdźkę i mogła na chwilę zwolnić to stając na ulicy zobaczyłabym tylko smugi światła. Te smugi to ludzie - wiecznie spieszący się do pracy, do szkoły, do urzędu... z pracy, ze szkoły, z urzędu. Wiecznie zabiegani, mający na bakier z czasem.

Czas pędzi jak rakieta. Coraz mniej mamy go na gotowanie, na spędzanie czasu z rodziną, na hobby, na przyjemności. Często kończy się tak, że jemy na mieście, zamawiamy gotowe obiady, żeby chociaż chwilę pobawić się z dziećmi. Przecież to najważniejsze, prawda? ;)

 
Ja uwielbiam weekendy. Bo wtedy wszyscy jesteśmy w dom i możemy cieszyć się sobą do woli. Wtedy jest czas na wspólne gry, przytulaski, całuski i po prostu rozmowy. Dlatego staram się, żeby inne czynności nie zabierały mi czasu. W weekend nie sprzątam jak zwykle, tylko wszyscy ogarniamy każdy po sobie. Staram się zrobić zupę na dwa dni i szybkie drugie danie.

Zapytacie szybkie drugie danie? To nie brzmi zdrowo. 

Niekoniecznie odpowiem. Rozwiązań jest kilka:

1. Wybieram mięso, które robi się szybko. Przeważnie jest to indyk, kurczak albo polędwiczki wieprzowe.
2. Do przygotowywania często wykorzystuje piekarnik - wtedy nie muszę nic mieszać, tylko co jakiś czas sprawdzam, czy nic się nie zwęgliło.
3. Kupuje mrożone warzywa i gotuje je na parze - to tylko 10 minut, a jaka porcja witamin i minerałów?
4. W sobotę przygotowuje więcej, żeby mieć gotowy obiad na niedziele. 
5. Wbijamy się na obiad do Dziadków. :D
6. Korzystam z gotowych "Pomysłów na..." marki Winiary.  Wtedy mięsko robi się samo, a ja mogę przygotować jakiś smaczny dodatek - kopytka, kluski śląskie, chrupiące ziemniaczki i pyszną suróweczkę - np. domowej roboty Colesław (przepycha!!)


Wiele osób zaraz mnie potępi za dania w proszku, ale proszę przeczytać do końca.

Sama jestem sceptycznie nastawiona na korzystanie z tego typu pomysłów, ale WINIARY pozytywnie mnie zaskoczył. Jako technolog żywności orientuje się w procesie produkcji takich dań i zdaje sobie sprawę, że większość obfituje w różne "polepszacze" smaku, itd. 

A tak wygląda skład GULASZU PAPRYKOWEGO (nie zauważyłam jakiegoś WIELKIEGO SYFU)

Podobnie wygląda skład Klopsików, Kotlecików i Karkówki. ;) 




Czas przygotowania zależy od tego co robimy, ale na pewno zmieścimy się w 2 godzinach, z czego wkładu własnego mamy zaledwie 15 minut - resztę robi piekarnik. ;) My zajmujemy się pokrojeniem  mięska/lepieniem klopsów i włożeniem do woreczka oraz rozrobieniem sosu w odpowiedniej ilości wody. Potem zamykamy worek i hops do piekarnika.  ;) W tym czasie albo odpoczywamy, a mąż zajmuje się dodatkami do obiadu, albo robimy je same. Wszystko zależy jak bardzo lubimy roboty kuchenne. ;D


 

 

 

 


Smak? Jak dla mnie pycha - szczególnie kotleciki schabowe z zielonym pieprzem i gulasz paprykowy - smakowały najbardziej nie tylko mi i mojej rodzinie, ale także sąsiadkom, którym poleciłam. Klopsiki są trochę za bardzo pomidorowe, a karkówka jest ok, ale mi czterech liter nie urwała. ;)

Do czego można się przyczepić? Do ilości sosu, którego jest zdecydowanie za mało jak na taką ilość mięsa jaka jest podana w przepisie, ale to można poprawić rozrabiając dwa opakowania. ;)

Czy polecam? 

Jasne. Jeżeli masz mało czasu, nie lubisz stać w kuchni lub po prostu nie masz ochoty i pomysłu na obiad to jak najbardziej. Taki pomysł na sprawdzi się bardzo dobrze jako obiad na wakacje (jeżeli masz dostęp do sprzętu kuchennego i nie stołujecie się w restauracjach)

Jednak jeżeli masz czas i lubisz ekspetymenty to zrób coś "normalnego" :))




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Masło? Margaryna? Finuu!!!

Obecnie na świecie panuje moda na FIT. FIT-sylwetkę, FIT-jedzenie, FIT-styl życia.  Nagle wszyscy zwiększyli swoją aktywność fizyczną, zaczęli się więcej ruszać. Wychodząc na spacer wokół widzę ludzi w sportowych strojach, z kijkami do nordic walking, na rolkach i na rowerach. Wśród mam bycie FIT odzwierciedlane jest przez wzmożoną liczbę spacerów z wózkiem. ;) Robiąc zakupy i zaglądając do koszyków widzę produkty zdrowe - pełnoziarniste chleby, makarony, brązowy ryż, kasze wszelakiego typu, jogurty naturalne, owoce, warzywa i zgrzewki wody. ;) Coraz mniej w koszykach butelek pepsi, chipsów i słodyczy. Każdy patrzy na skład - wybiera produkty jak najmniej przetworzone, często w 100% naturalne. Oczywiście popieram ten trend całym serduchem i mam nadzieję, że ta zmiana nawyków nie będzie trwać jeden sezon, a u większości utrzyma się przez całe życie. ;)  A teraz pytanie. Masło? Czy margaryna? Co lepsze? Jako technolog żywności odpowiadam masło - naturalne, niewzbo...

Bo Święta przecież są tuż za rogiem...

Jak to tak? To już? Grudzień...?! Święta tuż za rogiem. Do domu powoli wkrada się magiczna, świąteczna atmosfera - lampki, bombki, świąteczne dekoracje... Pachnie piernikami, które upieczone dwa tygodnie temu czekają na lukrowy make up.  To czas na szukanie choinki - tej idealnej, nie za dużej, nie za małej... takiej w sam raz. Czas na planowanie 12 potraw - bieganie po marketach w poszukiwaniu ostatniej paczki bakali do piernika, bądź suszu do kompotu. To też czas na zakup i robienie prezentów - chociażby drobnych upominków takich od serca. ;) I tu zawsze się zastanawiam... Co komu? Co zadowoli mamę? Co teściową? Co wywoła uśmiech na twarzy męża, syna albo córki? Czy siostra będzie zadowolona z perfum, a szwagier z gry komputerowej? Pomysłów na prezent jest mnóstwo. Ile głów w domu, tyle pomysłów...  Mogą być prezenty klasyczne, zawsze modne - typu zegarki, krawaty, perfumy, kalendarze. Mogą być też prezenty śmieszne - z ...

Zakręcony październik

My kobiety lubimy mieć czas dla siebie. Lubimy ten czas wykorzystywać na malowanie paznokci, wizytę u fryzjera, kosmetyczki. Lubimy zrobić sobie takie małe domowe spa w wannie. Takie jesteśmy. :) Jednak z czasem, kiedy kobieta zostaje matką (madką, mamuśką, mamusią) tego naszego czasu jest coraz mniej. Jest w tym sporo naszej winy, bo nasze potrzeby odstawiamy na bok, a liczą się tylko potrzeby członków rodziny. A potem słyszymy jakie jesteśmy zaniedbane, zmęczone, takie inne... Ja, jako kobieta, na co dzień nigdy nie potrzebowałam i do tej pory nie potrzebuję wiele czasu na jakieś zabiegi typu makijaż - krem BB/pokład, tusz i błyszczyk przeważnie starcza. Za to moje włosy to inna broszka. Mam ich dużo. Są półdługie, grube, gęste, a końcówki mam zniszczone rozjaśnianiem. Długie na razie nie są, ale jak mnie najdzie kaprys to będą. ;) Moje włosy potrzebują odżywiania a przy układaniu i modelowaniu szczególnej uwagi. Każde urządzenie,  którego używam do styliz...