Przejdź do głównej zawartości

Pamiętacie jak kiedyś...?

Lubię sobie powspominać. O wszystkim o moim dzieciństwie, wakacjach, szkole, o poznaniu z mężem, o ślubie, weselu, ciąży, o tym jak moje dzieci były "takie" malutkie. Każde z tych wspomnień na swój sposób mnie wzrusza, cieszy, rozczula, zadziwia.

Szczególnie jednak lubię sobie powspominać z mężem czasy naszego dzieciństwa i porównywać je do tego co mają nasze dzieci. ;) Może nie są to czasy PRL gdzie wszystko było na "kartki", ale też większość produktów i rzeczy nie była tak powszechna i ogólnodostępna jak teraz.

Pamiętam, że słodycze i pomarańcze w hurtowych ilościach były tylko na specjalne okazje - na urodziny, święta. Pamiętam też, że nie było pampersów. Ale za to była woda sodowa z syfonu! Tak nieziemsko smaczna. Pamiętam dresy, śmieszne papucie i sukienki z białym dopinanym kołnierzykiem. I pamiętam jak mama kręciła mi włosy na papiloty przed "choinką" w przedszkolu. ;)
Potem troszkę się zmieniło. Słodycze były częściej  (gumy-donaldówy, gumy kulki, rurki z oranżadą) i można było kupić "Biesiadne" i "Maczugi" za 50 groszy w sklepiku szkolnym. ;) Dostęp do produktów stawał się coraz łatwiejszy. 

I wiecie do jakich dochodzę wniosków? Że lubiłam te czasy. Dlaczego? Bo dzięki temu niektóre cukierki kojarzą mi się z konkretnymi wspomnieniami, np. czekolada i mandarynki kojarzy mi się z domówkami moich rodziców i tym jak opychałam się nimi na zmianę. ;)

Tak jest też z moimi do tej pory ulubionymi karmelowymi cukierkami. Za każdym razem jak czuje ich smak w buzi budzą się we mnie wspomnienia o wakacjach nad jeziorem.  Nie wiem, dlaczego bo nie mogę sobie przypomnieć czy akurat na Mazurach je jadłam, ale tak jest i już. 
I odkąd pamiętam smakują tak samo. Pyszne, słodkie, karmelowe. Takie inne. I tak niedostępne kiedyś.

O czym mowa? Oczywiście o cukierkach Werther's Original Cream Candies. Po prostu uwielbiam. ;)

I co? Mówiłam, że budzą wspomnienia? ;)

Ostatnio miałam przyjemność przetestować nowości od Werther's Original - Soft Caramels, Soft Eclairs i Creamy Filling



Wszystkie cudownie karmelowe, a jednocześnie różne.

Każdy łasuch znajdzie coś dla siebie. Wielbiciele krówek pokochają Soft Caramels, a karmelkożercy dalej będą zajadać Cream Candies ;)

A dla tych co lubią nadzienia polecam zdecydowanie Soft Eclairs - krówki wypełnione nadzieniem z mlecznej czekolady i Creamy Filling - karmelki z karmelowym nadzieniem.



Za co lubię cukierki Werthers Original? Za to, że są dla mnie idealne w każdym calu. Nie za słodkie, czuć karmel, krówki nie są zbyt twarde, ani zbyt klejące. Czekoladowe nadzienie w Soft Eclairs też smakuje czekoladą, a nie czymś czekoladopodobnym, a nadzienie w Creamy Filling sprawia, że od razu chcesz przegryźć tego karmelka. ;D

Inni też je lubią - i starsi i młodsi. Sprawdziłam. :)




Ja wiem, że zaraz powiecie, że słodycze są niezdrowe (sama wiem, że cukier nie krzepi), ale jeżeli robimy wszystko z głową to takich karmelków naprawdę warto spróbować.

Zdecydowanie będę do nich wracać ze względu na budzące się podczas ich jedzenia wspomnienia.

Które polubiłam najbardziej? Hmmm...
Lubię wszystkie, w zależności na co mam ochotę, ale jeżeli miałabym wybierać te najlepsze to dla zdecydowanie karmelki z nadzieniem Werther's Original Creamy Filling - szczególnie dla tego, że jak je przegryzę to chrupią mi w ustach. ;)

Hania też polubiła się z Werthersami - do tego stopnia, że muszę chować pudełko z nimi wysoko na szafie. ;)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Masło? Margaryna? Finuu!!!

Obecnie na świecie panuje moda na FIT. FIT-sylwetkę, FIT-jedzenie, FIT-styl życia.  Nagle wszyscy zwiększyli swoją aktywność fizyczną, zaczęli się więcej ruszać. Wychodząc na spacer wokół widzę ludzi w sportowych strojach, z kijkami do nordic walking, na rolkach i na rowerach. Wśród mam bycie FIT odzwierciedlane jest przez wzmożoną liczbę spacerów z wózkiem. ;) Robiąc zakupy i zaglądając do koszyków widzę produkty zdrowe - pełnoziarniste chleby, makarony, brązowy ryż, kasze wszelakiego typu, jogurty naturalne, owoce, warzywa i zgrzewki wody. ;) Coraz mniej w koszykach butelek pepsi, chipsów i słodyczy. Każdy patrzy na skład - wybiera produkty jak najmniej przetworzone, często w 100% naturalne. Oczywiście popieram ten trend całym serduchem i mam nadzieję, że ta zmiana nawyków nie będzie trwać jeden sezon, a u większości utrzyma się przez całe życie. ;)  A teraz pytanie. Masło? Czy margaryna? Co lepsze? Jako technolog żywności odpowiadam masło - naturalne, niewzbo...

Bo Święta przecież są tuż za rogiem...

Jak to tak? To już? Grudzień...?! Święta tuż za rogiem. Do domu powoli wkrada się magiczna, świąteczna atmosfera - lampki, bombki, świąteczne dekoracje... Pachnie piernikami, które upieczone dwa tygodnie temu czekają na lukrowy make up.  To czas na szukanie choinki - tej idealnej, nie za dużej, nie za małej... takiej w sam raz. Czas na planowanie 12 potraw - bieganie po marketach w poszukiwaniu ostatniej paczki bakali do piernika, bądź suszu do kompotu. To też czas na zakup i robienie prezentów - chociażby drobnych upominków takich od serca. ;) I tu zawsze się zastanawiam... Co komu? Co zadowoli mamę? Co teściową? Co wywoła uśmiech na twarzy męża, syna albo córki? Czy siostra będzie zadowolona z perfum, a szwagier z gry komputerowej? Pomysłów na prezent jest mnóstwo. Ile głów w domu, tyle pomysłów...  Mogą być prezenty klasyczne, zawsze modne - typu zegarki, krawaty, perfumy, kalendarze. Mogą być też prezenty śmieszne - z ...

Zakręcony październik

My kobiety lubimy mieć czas dla siebie. Lubimy ten czas wykorzystywać na malowanie paznokci, wizytę u fryzjera, kosmetyczki. Lubimy zrobić sobie takie małe domowe spa w wannie. Takie jesteśmy. :) Jednak z czasem, kiedy kobieta zostaje matką (madką, mamuśką, mamusią) tego naszego czasu jest coraz mniej. Jest w tym sporo naszej winy, bo nasze potrzeby odstawiamy na bok, a liczą się tylko potrzeby członków rodziny. A potem słyszymy jakie jesteśmy zaniedbane, zmęczone, takie inne... Ja, jako kobieta, na co dzień nigdy nie potrzebowałam i do tej pory nie potrzebuję wiele czasu na jakieś zabiegi typu makijaż - krem BB/pokład, tusz i błyszczyk przeważnie starcza. Za to moje włosy to inna broszka. Mam ich dużo. Są półdługie, grube, gęste, a końcówki mam zniszczone rozjaśnianiem. Długie na razie nie są, ale jak mnie najdzie kaprys to będą. ;) Moje włosy potrzebują odżywiania a przy układaniu i modelowaniu szczególnej uwagi. Każde urządzenie,  którego używam do styliz...