Lubię sobie powspominać. O wszystkim o moim dzieciństwie, wakacjach, szkole, o poznaniu z mężem, o ślubie, weselu, ciąży, o tym jak moje dzieci były "takie" malutkie. Każde z tych wspomnień na swój sposób mnie wzrusza, cieszy, rozczula, zadziwia. Szczególnie jednak lubię sobie powspominać z mężem czasy naszego dzieciństwa i porównywać je do tego co mają nasze dzieci. ;) Może nie są to czasy PRL gdzie wszystko było na "kartki", ale też większość produktów i rzeczy nie była tak powszechna i ogólnodostępna jak teraz. Pamiętam, że słodycze i pomarańcze w hurtowych ilościach były tylko na specjalne okazje - na urodziny, święta. Pamiętam też, że nie było pampersów. Ale za to była woda sodowa z syfonu! Tak nieziemsko smaczna. Pamiętam dresy, śmieszne papucie i sukienki z białym dopinanym kołnierzykiem. I pamiętam jak mama kręciła mi włosy na papiloty przed "choinką" w przedszkolu. ;) Potem troszkę się zmieniło. Słodycze były częściej (gumy-donaldówy, g...
Mamuśka F. i H. rozpoczynająca przygodę z testowaniem produktów. Krytycznym okiem o produktach ze wszystkich półek sklepowych.