Jako pełnoetatowa mama 6-letniego Filipa i 8-miesięcznej Hani, wiem dosyć dużo o praniu ubrań, wywabianiu przeróżnych plam. Nie ma to jak plamy po bananach, zupkach, marchewkach, trawie, czekoladzie na różnych - nawet delikatnych tkaninach. Szczególnie teraz, gdy Hanka raczkuje po podłodze i sama smakuje różne rzeczy (teraz to nawet fartuszki nie pomagają). Plamy zdarzają się wszędzie - najczęściej gdy mama nie patrzy 😊 Filip też specjalnie nie stara się nie pobrudzić (mania wycierania rąk w koszulkę, kapki od zupy - na pewno to wszystko przez kolegów! 😃) Jak sobie z tym radzę? Aj! Różnie. Jedno jest pewne, proszku idzie tona, płynu do płukania i odlamiaczy też. Detergentów do prania pół łazienki, a przecież Hania zaczęła raczkować i zwiedzać całe nasze mieszkanko. A z racji, że to zaledwie 40m2 to łazienka jest dość częstym miejscem jej pobytu. Obawa, że Smerfetka się nałyka jest ogromna. Ale znalazłam na to sposób. (dzięki Everydayme) Kapsułki do prania Vizir...
Mamuśka F. i H. rozpoczynająca przygodę z testowaniem produktów. Krytycznym okiem o produktach ze wszystkich półek sklepowych.